Niezwykłe kreacje ślubne…..

Głęboko w internecie znalazłem kilka ciekawych zdjęć. Jestem bardzo ciekaw kiedy taka innowacja zagości na naszych przyjęciach. Kiedy będziemy tak odważni i przestaniemy zwracać uwagę na patrzenie innych? Kiedy będziemy potrafili z dystansem podejść do siebie i do przyjęcia weselnego?

Dlaczego obecnie wesele narzeczonym kojarzy się jedynie z tremą, stresem. Wydaje mi się, że za poważnie do tego wszystkiego podchodzimy.

Jestem pewny, ze szybko zmiany mentalności u nas się nie dokonają, ale popatrzeć na ciekawe zdjęcia zawsze można.

enjoy;)



Opublikowane w:  on kwiecień 22, 2008 at 4:56 pm Dodaj komentarz
Tags: , , , , ,

….. i tory weselne!!

Pozdrawiamy

dj na wesele .pl

Artur i Andrzej

Organizatorzy ślubów – spełniają marzenia i dobrze zarabiają

Artykuł znaleziony na stronie praca.gazeta.pl

Sezon ślubny rozkręca się na dobre. Ale dla speców od ślubów i wesel praca zaczyna się już w styczniu – czas poszukać idealnej sali, dekoracji i całego mnóstwa ważnych drobiazgów. Mimo, że takie usługi nie należą do najtańszych, to zainteresowanie nimi cały czas rośnie.

Zobacz powiekszeniePrzygotowanie najważniejszego dnia życia to nie lada przedsięwzięcie. Wobec różnych organizacyjnych wyzwań, wypowiedzenie sakramentalnego “tak” wydaje się dziecinnie proste. Dlatego coraz więcej osób decyduje się na skorzystanie z usług organizatora ślubów, a dokładniej mówiąc organizatorki, bo panów wykonujących ten zawód można policzyć na palcach jednej ręki. To osoba, która może przejąć na siebie wszelkie zajęcia, które spędzają nowożeńcom sen z powiek – od znalezienia sali, zapewnienia transportu i noclegu dla gości, przez dobranie odpowiednich dekoracji sali, na wieczorze panieńskim skończywszy. Organizator ślubów to połączenie stylisty, dekoratora wnętrz, menedżera i sprzedawcy, ale oprócz tego również mediatora, a przy trudniejszych klientach, również psychoterapeuty.

Prawo do ślubu

Monika Petersburska właścicielka firmy Tango Milonga – Wedding Coordination jest z zawodu prawnikiem, ale po ukończeniu studiów nie zdecydowała się na zrobienie aplikacji i wybrała karierę organizatorki ślubów: – Moje wykształcenie to wbrew pozorom duży atut. Często małżonkowie radzą się mnie również w sprawach prawnych, takich jak chociażby sprawy majątkowe czy różne formalności związane ze ślubem. Nie zostałam prawnikiem, bo nie interesowała mnie monotonna praca za biurkiem. Zawsze lubiłam kontakt z ludźmi i nowe wyzwania – dodaje.

Twierdzi też, że najbardziej w tej pracy podoba jej się pozytywna energia, której dostarcza – szczególnie, kiedy słyszy pochwały z ust swoich klientów i czuje, że pomaga im spełniać ich największe marzenia. Na dużą satysfakcję wskazuje również Zuza Kuczbajska ze Ślubnej Pracowni. Ale zauważa też inne zalety takiego zawodu: – Moja przygoda ze ślubami zaczęła się wiele lat temu, ponieważ jestem skrzypaczką i zarabiałam właśnie na przyjęciach weselnych. Znałam dużo osób z branży, więc miałam ułatwiony start. Oprócz tego jestem animatorem kultury, więc mam też przygotowanie bardziej teoretyczne – mówi. Za największą zaletę tego zawodu uważa to, że pracuje na zasadzie samozatrudnienia i może sama organizować sobie pracę. Oprócz tego docenia możliwości wykorzystania swojej kreatywności i tworzenia nowych, ciekawych pomysłów i spotykania ciekawych ludzi.

Kwiaty i faktury

- Ludziom wydaje się, że praca organizatora ślubów wygląda jak w hollywoodzkim filmie “Powiedz tak” z Jennifer Lopez – mówi Zuza Kuczbajska – No tak, ja mogę się zająć wyborem wstążeczki, ale ja muszę ją też zamówić, odebrać za nią faktury, zapłacić podwykonawcom. Tak naprawdę ta praca wcale nie jest łatwa i banalna, to nieraz ciężka i stresująca harówka od rana do wieczora, również w soboty i niedziele, bo przecież wtedy najczęściej odbywają się ceremonie.

Długo można by wymieniać wszystkie kwestie, które trzeba ogarnąć w czasie przygotowań. Zawsze podstawą jest spotkanie z klientem i rozmowa, lub wypełnienie szczegółowej ankiety, w której młodzi wyrażą swoje oczekiwania, preferencje oraz ogólną wizję uroczystości. Potem trzeba zająć się takimi rzeczami, jak wybór kościoła lub urzędu, organizacja transportu dla młodych i gości, noclegi, wybór sali i hotelu, catering, wszystkie kwestie związane z ubiorem i makijażem, zdjęcia, dekoracje kościoła i sali, zaproszenia, wybór i nadzór nad orkiestrą i kelnerami, a nawet wybór obrączek.

Oprócz tego organizator, lub jego pomocnicy są obecni w czasie całej ceremonii i wesela – oprócz wszelkich kwestii organizacyjnych, muszą też radzić sobie na bieżąco ze wszelkimi problemami, które i tak zawsze się pojawią. Kuczbajska: – Organizator, to osoba, które jest odpowiedzialna tak naprawdę za wszystko. Najgorsze są sytuacje, kiedy klient obiecuje, że coś zrobi, a potem się okazuje, że mu się nie udało. Pamiętam parę, która miała sama zamówić sobie kamerzystę – akurat okazało się, że był to mój znajomy. Zadzwoniłam, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku i dostałam potwierdzenie. Tymczasem okazało się, że klient na czas nie wpłacił zaliczki i termin stracił, o czym dowiedziałam się na dzień przed ślubem. Skąd potwierdzenie? Pracownia miała dwóch panów młodych o tym samym nazwisku – dodaje z uśmiechem.

Jednak takie wypadki w sytuacji ogromnego stresu nie są wcale zabawne. Szczególnie, że negatywne emocje często gromadzą się na Bogu ducha winnym organizatorze. Często młodzi podejmują decyzje, które potem nie podobają się ich rodzicom. Ale to organizator jest zazwyczaj głównym adresatem żalów. Monika Petersburska podkreśla, że praca w tej branży to duża odpowiedzialność i często prawdziwe wyzwanie: – Na każdym ślubie jestem osobiście. Można powiedzieć, że poświęcam całą siebie, bo jest to przecież najważniejszy dzień w ich życiu. Odczuwam ogromny stres, bo widzę jak wiele rzeczy od nas niezależnych może pójść nie tak, dlatego trzeba pilnować nawet najmniejszych detali – mówi. Pytana o szczegóły, wymienia chociażby, że trzeba zadbać o to, żeby tort był podany na czas, czy orkiestra gra muzykę, która wcześniej była ustalona, czy panna młoda nie zahaczyła o coś welonem, który w efekcie może się zniszczyć. Zawsze zostaję do samego końca wesela i odjeżdżam w tym samym czasie co państwo młodzi. Na koniec lubię zobaczyć jak zadowoleni goście bezpiecznie odjeżdżają do domu – dodaje.

Klient nasz pan

Ponoć na rynku działa kilku mężczyzn-organizatorów, ale jednak w przeważającej większość tą pracą zajmują się kobiety. W zasadzie można znaleźć dwa powody takiej sytuacji. Po pierwsze większość panów nie ma tego wyczucia i smaku, co kobiety. Często przygotowania wymagają wyborów między drobnymi detalami, między bladym różem a fuksją i ogólnie pozostawania w świecie koronek, haftów i kwiatowych aplikacji na welonie. Poza tym, jak przyznają obie konsultantki – kobieta z kobietą łatwiej się dogada, szczególnie, że bardzo wiele decyzji dotyczy stricte panny młodej – jej sukni, makijażu, wyboru kosmetyczki i tym podobne. Dlatego pewnie większość par oczekuje, że ich ślubem zajmie się raczej kobieta niż mężczyzna. Jednak to, co zazwyczaj przeważa przy wyborze odpowiedniej osoby do organizacji przygotowań, to dotychczasowy dorobek konsultanta – swego rodzaju portfolio, ale najlepiej jeżeli jest to po prostu rekomendacja zadowolonych znajomych. Sposobem, żeby zachęcić nowych klientów są też targi ślubne, które odbywają się na początku roku, kiedy większość par zaczyna poważne przygotowania do sezonu ślubnego.

Kim są klienci? Jak twierdzi Zuza Kuczbajska, to obecnie coraz częściej dobrze zarabiający przedstawiciele klasy średniej. Na własną potrzebę dzieli ich na trzy kategorie – osoby po trzydziestce, które samodzielnie pokrywają wszystkie wydatki, młodzi, których wesele finansują w całości rodzice (w tej kategorii mieszczą się również nowożeńcy, którzy na stałe mieszkają za granicą). Oddzielną, ale widoczną kategorię stanowią osoby młode pochodzące spoza wielkich miast, które muszą stawić czoło tradycyjnym zapędom rodziców i najbliższej rodziny. Według Kuczbajskiej, najlepszymi klientami są zazwyczaj osoby dojrzałe o ustalonej sytuacji zawodowej. Zazwyczaj nie mają oni czasu na samodzielne zajęcie się ceremonią ślubną, a konsultanta traktują w biznesowy sposób. Są przyzwyczajeni do zlecania wykonywania określonych usług wyspecjalizowanym osobom, więc również sprawne przeprowadzenie ślubnej ceremonii traktują w kategoriach długoterminowego projektu. Oczekują wysokiej jakości, ale też sumiennie wywiązują ze swojej części zadań i mają dużą dozę zaufania. Problemy zazwyczaj pojawiają się w dwóch przypadkach – kiedy na scenę wkraczają rodzice oraz kiedy para młoda nie potrafi obdarzyć wystarczającym zaufaniem organizatora. – Istnieje taka grupa klientów, którzy bardzo chcieliby sami zorganizować uroczystość, ale pracują zbyt ciężko, żeby dać radę. Zdarza się, że dość nieprzyjemnie odnoszą się do organizatora i próbują na każdym kroku kontrolować jego pracę – chcą dostawać kopie wszystkich wysyłanych e-maili czy najdrobniejszych umów. Nie wierzą, że osoba z zewnątrz może poradzić sobie z wieloma decyzjami równie dobrze jak oni, nawet jeżeli jest profesjonalistą. Często niestety okazują się też bardzo roszczeniowi i ciężko zbudować z nimi tę nić porozumienia, która jest niezbędna, żeby lepiej odgadnąć ich potrzeby i tak naprawdę wykonać dobrze całą pracę – mówi Kuczbajska.

Ale mamo…

Ale ciekawiej zaczyna się robić, kiedy pałeczkę przejmują rodzice, szczególnie jeżeli to oni finansują całe przedsięwzięcie. Często oceniają pomysły dzieci przez pryzmat swoich doświadczeń i chcą pod nie podporządkowywać wszelkie decyzje. Albo traktują organizatora jako największego wroga, albo wprost przeciwnie – jako sekretnego sprzymierzeńca, który pomoże wyperswadować nowożeńcom zbyt ekstrawaganckie pomysły. W takiej sytuacji najlepsze co można zrobić to wycofać się i unikać wciągania w konflikty, ale niestety jest to trudne, jeżeli sami zainteresowani są w Londynie, a w kraju całe przygotowanie koordynują rodzice. Konsultant ślubny musi pamiętać, że para młoda ma prawo realizować swoją wizję, ale też musi dbać o dobry całościowy efekt. Zdarzają się pomysły zdecydowanie kiepskie i wtedy trzeba dyplomatycznie, ale jednak wyperswadować pewne koncepcje. Zuza Kuczbajska: – Pamiętam panią, która upierała się przy brokatowym makijażu. Mówiłam jej, że to kiepski pomysł bo cała jej twarz będzie świecić się na zdjęciach, ale uparła się przy swoim. Oczywiście miałam rację, ale wiem, że zrobiłam to, co do mnie należało – wspomina. – Podobnie rzecz się ma, kiedy przychodzi do wyboru sukni. Jeżeli kobieta jest nieco puszysta, to odradzam jej wybór typowej sukni-bezy, jeżeli wiem, że będzie w niej wyglądać niekorzystnie. Ale z drugiej strony poruszamy się w sferze gustów – ja jestem minimalistką i nie przepadam za balonami, serpentynami, czy przedłużonymi limuzynami. Ale jeżeli klient zawsze o tym marzył, to staram się dopasować to jakoś do całej koncepcji.

10 tys. zł za parę…

Jakie predyspozycje powinien mieć organizator ślubów? – Podstawa to cierpliwość i dobra organizacja pracy – mówi Monika Petersburska. – Trzeba umieć wysłuchać klienta, jego potrzeb i wizji wesela. Czasem też przydają się umiejętności mediacyjne, a wręcz terapeutyczne, szczególnie na kilka dni przed uroczystością, kiedy emocje biorą górę. Na pewno nie jest to zajęcie dla ludzi zamkniętych w sobie, nieśmiałych, a przede wszystkim roztrzepanych. Osoby, które mają dużą szansę na sukces to przede wszystkim ludzie z duszą artysty, ale także mocno stąpający po ziemi m.in. psychologowie, prawnicy. Muszą być to ludzie znający języki obce, chociaż wykształcenie wyższe nie jest konieczne – dodaje. Oprócz tego niezbędne jest prawo jazdy i posługiwanie się komputerem. Petersburska: – Dostaję kilka CV tygodniowo, ale niewiele z tych osób orientuje się na czym ta praca polega. Dostaję dużo e-maili od kobiet, które są po prostu zdesperowane długotrwałym poszukiwaniem pracy. Ja natomiast staram się polegać na sprawdzonych i zaufanych ludziach – mówi. Podobne doświadczenia ma Zuza Kuczbajska: – Wiele niedoszłych konsultantek to po prostu kobiety, które obejrzały film i wydaje im się, że to lekka i łatwa praca, a doświadczenie w postaci własnego wesela całkowicie wystarczy.

Zarobki w branży są zazwyczaj uzależnione nie tyle od wartości samego wesela, ale od czasu, który trzeba poświęcić na jego przygotowanie, ale zazwyczaj usługi organizatora to od 5 do 20 procent kosztu całej uroczystości. Najwięcej pracy przynoszą pierwsze tygodnie współpracy – potem wystarczy dopilnowywać kolejnych punktów i ustaleń. Oczywiście praca w nienormowanych godzinach to pokusa, żeby poświęcić wakacje na rzecz kolejnego klienta, ale nie można przesadzać. Zazwyczaj jeden konsultant może obsługiwać jednocześnie od 5 do 10 par, ale najlepiej, jeżeli ich wesela są rozłożone równomiernie na cały sezon. Zuza Kuczbjaska mówi, że przeciętnie na jednym weselu zarabia od około 6 do10 tysięcy złotych (zależy czy ślub odbywa się w dużym mieście czy nie), ale jak dotąd najwięcej udało jej się zarobić 15 tysięcy (w przypadku bardzo dużego wesela na 400 osób). Są to niezłe pieniądze, ale okupione dużym stresem i niejedną nieprzespaną nocą: – Pamiętam jedno wesele, które było wyjątkowo trudne, to była para mieszana, która musiała przyspieszyć datę ślubu z powodu grożącej narzeczonemu deportacji. Tak naprawdę mieliśmy tydzień, a ich wymagania były bardzo wysokie. Szczególnie, że wesele miało odbyć się w piątek, w klubie, który trzeba było na tę okazję specjalnie zamknąć – opowiada.

Jak wygląda dzień pracy organizatora ślubu? Zuza Kuczbajska wstaje o 9, i do 17 pracuje na komputerze. Po południu jej klienci kończą pracę, więc ma możliwość się z nimi spotkać. Czasem trwa to do późnych godzin nocnych. Kiedy nie ma spotkań, załatwia różne sprawy organizacyjne poza domem. Również Monika Petersburska dopasowuje się do potrzeb swoich klientów. – W tym zawodzie bardzo łatwo jest wpaść w pracoholizm, więc jeśli to tylko możliwe staram się jeden dzień w tygodniu mieć tylko dla siebie Większość klientów respektuje mój prywatny czas – dodaje.

Zobacz powiekszenie

<!–1–>

Obrączki “szyte na miarę”

Obrączki “szyte na miarę”


obraczki ślubne Paweł Szcześniak – ekspert w zakresie biżuterii ślubnej, właściciel firmy GOLD COMMERCE

Jak długo działa firma GOLD COMMERCE i co oferuje swoim klientom?
Pracownia złotnicza Gold Commerce ma już przeszło 20 lat, a rodzina Szcześniaków pracuje w branży złotniczej od ponad czterech dekad. Janusz Szcześniak, mój ojciec, ukończył słynną szkołę jubilerską przy ul. Złotej i od lat 70′ych, jako mistrz złotnictwa, tworzy unikatowe wyroby biżuteryjne. Teraz, firma Gold Commerce bazuje na jego doświadczeniu i kunszcie kształcąc pracujących dla nas mistrzów rzemiosła. Dzięki temu, że zatrudniamy wyłącznie najlepszych fachowców jesteśmy w stanie oferować naszym klientom wyroby najwyższej jakości, charakteryzujące się wyszukanym stylem. Odnawiamy również biżuterię naszych klientów – przyświeca nam motto mówiące, że “każdej biżuterii można przywrócić dawny blask”. We wszystkim co robimy, jak przystało na firmę rodzinną, z tradycjami, oferujemy ciepłą i zarazem profesjonalną obsługę.

Skąd czerpiecie inspiracje do kolekcji?
Z bardzo wielu źródeł. Mistrzowie złotnicy pracujący w naszej firmie to skarbnica wiedzy i pomysłowości jednak, przede wszystkim, staramy się być na bieżąco ze światowymi trendami. Stale współpracujemy z kilkoma firmami z kolebki europejskiego złotnictwa – niemieckiego miasteczka Pforzheim, gdzie tworzy się nowe style i tendencje w wyrobie biżuterii. Staramy się aby nasze fasony nawiązywały do tych wychodzących spod ręki mistrzów światowego formatu.

obraczki ślubne A kim są klienci firmy GOLD COMMERCE?
W chwili obecnej, koncentrujemy się na wyrobach związanych z branżą ślubną – obrączkach i pierścionkach zaręczynowych, a więc naszymi klientami są pary przygotowujące się do poważnego kroku na życiowej drodze. Najczęściej, to ludzie zabiegani z powodu wszystkich wiążących się ze ślubem formalności i spraw. Staramy się więc jak najbardziej ułatwić im wybór obrączek bądź pierścionka. Wszystkie formalności załatwiamy sami a klienta informujemy pocztą elektroniczną, bądź telefonicznie, kiedy zamawiany przez nich wyrób jest gotowy do odebrania. Potrafimy również dostosować się do zasobności portfela – obrączki mogą kosztować od paruset do kilku tysięcy złotych za parę.

obraczki ślubne Jakie są ostatnie trendy jeżeli chodzi o obrączki ślubne?
Przede wszystkim oferta stała się daleko bardziej różnorodna. We wszystkich dziedzinach życia zaczyna panować zjawisko powszechnej indywidualizacji – personalizacja telefonów komórkowych, “tuning” samochodowy, osobiste usługi bankowe. Chcemy się wyróżniać i różnić od siebie nawzajem i ten trend ma również swoje odzwierciedlenie w złotnictwie. Coraz więcej klientów decyduje się na obrączki zdecydowanie odbiegające od klasycznych krążków z żółtego złota. W zasadzie standardem jest wykonanie dwóch różnych obrączek dla pana i pani – panowie wolą stonowane i nieco szersze, panie proszą o oprawienie w obrączce kamieni i delikatniejszy profil. Można powiedzieć, że parę obrączek łączy już tylko główny motyw. Jeżeli chodzi o konkretne wzory, to popularność zdobywają sobie obrączki obrotowe, a także łączone – wykonane z kilku kolorów złota.

obraczki ślubne Często zdarzają się nietypowe zamówienia?
Oczywiście, ale zależy nam na całkowitym spełnieniu życzeń naszych klientów. Dlatego właśnie gotowi jesteśmy zamawianą biżuterię “uszyć na miarę”, zgodnie z sugestiami i projektem klienta. Jeżeli tylko coś jest technicznie możliwe, na pewno podejmiemy się wykonania takiego produktu. Konsekwencją jest około dwumiesięczny okres realizacji zamówienia, więc namawiamy przyszłych państwa młodych do wcześniejszego planowania wizyty u jubilera i nie zostawiania tej sprawy na ostatnią chwilę. Zwracamy również uwagę na komfort noszenia obrączek – w końcu powinny służyć przynajmniej jakieś 50-60 lat! Nasze wyroby są w środku specjalnie wyoblone, łatwiej je założyć i zdjąć, nawet przy wystających kostkach. Zapewniamy również wieloletnią gwarancję i serwis.

Jakie są plany GC na przyszłość?
W pierwszej kolejności chcemy rozszerzyć asortyment oferowanej biżuterii i otworzyć nowe punkty obsługi i sprzedaży, cały czas, konsekwentnie stawiając na jakość. Marka GC jest na tyle rozpoznawalna, że postanowiliśmy wyjść poza branżę ślubną. Obecnie, jesteśmy w trakcie przygotowań do wielkiego otwarcia naszej rewitalizowanej witryny internetowej i e-sklepu. Właśnie otworzyliśmy stoisko z biżuterią alternatywną w Galerii Mokotów. Planujemy stworzenie limitowanej kolekcji ekskluzywnych akcesoriów użytkowych, ale na razie nie chciałbym uprzedzać faktów. Na pewno najbliższe lata będą okresem dalszego dynamicznego rozwoju firmy, a jedyną niezmienną wartością będzie jakość oferowanych przez nas produktów i usług.
obraczki ślubne obraczki ślubne

obraczki ślubne obraczki ślubne

Gold Commerce
00-100 Warszawa
Ul. Przechodnia 2
(wejście od ul. Marszałkowskiej)

Tel./fax: (22) 620 04 66
Mob.: 602 74 24 19
e-mail: biuro@goldcommerce.pl

www.goldcommerce.pl
www.obraczkislubne.pl
www.pierscionkizareczynowe.pl